zmień miasto
Jesteś tutaj:
ZNAJDŹ OFERTĘ PRACY
Rodzaj pracy
 
 
Branża
BRANŻE

Architekci bez pracy (WYWIAD)

poniedziałek, 10-12-2012 (00:00:00) | komentarze (14)


Mamy nadprodukcję socjologów, dziennikarzy, politologów czy psychologów. Okazuje się, że to tego grona dołączają również… architekci.

Grupa absolwentów Wydziału Architektury Politechniki Wrocławskiej miała dość chodzenia od biura do biura ze swoim portfolio i rozsyłania setek „cefałek”, na które nie dostawali żadnej odpowiedzi. We wrocławskim Starbucksie zorganizowali wystawę „Bezrobotni architekci”. Z dwójką organizatorów – Magdaleną Szmigiel i Maciejem Zdebikiem – rozmawia Marcin Szewczyk.

Co chcecie osiągnąć swoją wystawą?
Magda: Często słyszymy, że trzeba się wyróżnić, wyjść z inicjatywą, że pracodawcy otrzymują setki aplikacji… Chcieliśmy więc zwrócić uwagę opinii publicznej na problem bezrobocia po studiach architektonicznych. Poza tym, to doskonała okazja do pokazania się przyszłym pracodawcom, przedstawienia, że potrafimy aktywnie działać i zorganizować się, pracować w grupie.

Architekci mają problemy ze znalezieniem pracy? W mediach słyszymy, że polskie uczelnie produkują zbyt wielu humanistów, a zbyt mało inżynierów.
Magda: To nie jest tak, że wykształcenie politechniczne gwarantuje pracę. W tym momencie nie ma popytu na usługi architektów. Dużo mówi się o zapaści branży budowlanej w związku z kryzysem, nie ma nowych inwestycji, zastrzyków finansowych.
Maciej: Do tego dodajmy niesprzyjającą porę roku, jaka się zbliża i mamy przepis na wysokie bezrobocie wśród absolwentów architektury.

To nie jesteście jak Maciej Zakościelny w „Tylko mnie kochaj”? 26 lat, szef firmy, super samochód i kilometrowy apartament?
Magda: To są mity, które też chcemy obalić. Zdecydowanie nie przystają do rzeczywistości. Właściciel biura, jeśli jego biuro sobie rzeczywiście bardzo dobrze radzi, może nieźle zarabiać. Zwykły architekt zatrudniony w biurze – a to przecież tych jest większość – zarabia często mniej niż średnia krajowa, nie wspominając już o stażystach czy praktykantach. Musimy też pamiętać, że pieniądze, które biuro architektoniczne dostaje za zlecenie, w dużej części są rozdysponowywane. To z nich architekt musi opłacić nie tylko pracowników biura, ale często również branżystów, dochodzą również inne koszty ujęte w indywidualnej umowie z inwestorem.
Maciej: Trudno też w tym wieku mieć własne biuro, bo do tego potrzebny jest odpowiedni staż (dwa lata w biurze architektonicznym i rok na budowie – przyp. MS)

Co Wam najczęściej mówią pracodawcy?
Maciej: Tłumaczą, że nie mają tylu zleceń, żeby przydzielać je nowym osobom. Trudno nawet o bezpłatne praktyki – biura nie mają co takim osobom zlecać.
Magda: Nakręciła się atmosfera – jest kryzys, więc zaciskamy pasa. To taka samospełniająca się przepowiednia. Przed kryzysem, który ma nadejść w 2013 roku, firmy wolą się asekurować. Lepiej nie zatrudniać, niż zatrudniać, a potem zwalniać.

Komuś z waszego roku udało się chyba znaleźć pracę.
Maciej: Poszczęściło się jednostkom, większość naszych koleżanek i kolegów z roku pracy w zawodzie znaleźć nie może.
Magda: Niektórzy z moich znajomych, z długim stażem, którzy zaczęli pracować jeszcze podczas studiów, niedawno stracili pracę. To nie jest tak, że ci ludzie są mało pracowici. Coś złego dzieje się na rynku.

W Internecie pod informacją o Waszej akcji ktoś napisał: „Z pracą w tym zawodzie jest tak jak w każdym innym. Jeśli ktoś jest dobry, pracę znajdzie, jak nie – sorry gregory”
Magda: Rozmawiałam ze znajomą, która pracuje w jednym z biur architektonicznych. Radziłam się jej, co mam zrobić, żeby znaleźć pracę. Powiedziała mi, żebym poprawiła swoje portfolio i jako wzór wysłała mi dwa przykładowe, które sama oceniła jako najlepsze, jakie otrzymała. Co zabawne, jednym z nich okazało się portfolio mojej koleżanki, która… jest wciąż bezrobotna. Widać więc, że nawet jak ktoś jest dobry, ciężko mu znaleźć pracę. Podczas studiów też starałam się robić więcej niż wymagane przez uczelnię dwutygodniowe praktyki. W wakacje pracowałam w biurach architektonicznych, również za granicą. Mimo to zawsze docieram do miejsca, kiedy słyszę od pracodawcy: „no chcielibyśmy, ale nie możemy pani przyjąć”.

Uczelnie produkują zbyt wielu architektów?
Maciej: Jeden z pracodawców opowiadał mi, że po wrzuceniu ogłoszenia o pracę dla architekta w ciągu dwóch godzin otrzymał ponad 50 aplikacji!
Magda: Zastanawiam się, po co zwiększać liczbę miejsc na studiach architektonicznych, skoro rynek nie jest w stanie ich wchłonąć.
Maciej: I nie chodzi tu nawet o rynek polski, ale i całą Europę. Koleżanka mieszka w Belgii i szukała jakiejkolwiek pracy związanej z zawodem przez cztery miesiące. Eldorado w Europie też już się skończyło.

No to może trzeba się przebranżowić?
Magda: Szczęśliwie architekt to zawód bardzo elastyczny, dorabiamy więc wykonując np. projekty graficzne. Ale już do branży nieruchomości nie tak łatwo się przebić. W jednej z dużych firm zajmujących się pośrednictwem w sprzedaży nieruchomości usłyszałam, że równolegle ze stażem w firmie musiałabym się zapisać na odpłatne studium dotyczące zarządzania nieruchomościami, bo „trzeba w siebie zainwestować”. Ale wydaje mi się, że w takiej sytuacji nie wolno się zrażać, bo to jednostkowe przypadki. Trzeba jakoś przetrwać kryzys.

Pamiętacie jeszcze, o czym myśleliście, kiedy szliście na architekturę?
Maciej: Marzyło mi się, że kiedyś będę szedł ulicą i będę mógł spojrzeć na budynek, który sam zaprojektowałem.
Magda: Pamiętam bardzo dobrze. Studiowałam wtedy pierwszy rok fizyki i nie szło mi zbyt dobrze. Pomyślałam sobie, że muszę w końcu zadbać o swoją przyszłość! (śmiech)

Rozmawiał: Marcin Szewczyk
(marcin.szewczyk@dlastudenta.pl)

Fot. Beata Ratuszniak (www.fotoaktywna.pl)

Wystawę „Bezrobotni Architekci” można oglądać w kawiarni Starbucks na wrocławskim Rynku do 16 grudnia 2012. Więcej informacji na www.bezrobotni-architekci.pl

GALERIA ZDJĘĆ: Bezrobotni Architekci(3)
  • Magda Szmigiel
  • Maciej Zdebik

Komentarze, opinie, wypowiedzi (14)

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego.

Dodaj opinię
  • ma sens pisać o tym co się dzieje w zawodzie [0]

    Witam 4 lata w zawodzie = najniższa krajowa do 2,5 tys zł na rękę. Dopiero jest po takim czasie możliwość zrobienia uprawnień co da możliwość założenia firmy która zaczyna od zera. Informatycy są w stanie z takim stażem zarobić 4- 12 tys na ręke. Czy architekt jest kimś gorszym od informatyka- nie. Poza kasą :) hihi Ja też muszę tworzyć algorytmy jako architekt żeby przetrwać (np. grasshopper albo dynamo dla revita). Takie są realia. Czy ma to sens. Myślę, że ma sens pisać co się dzieje z tym zawodem. Szczególnie młodzi ludzie idący na studia niech się zastanowią co będzie jak je skończą. Odnośnie inżynierów informatyków i innych genialnych filozofów piszących powyższe posty,którym euro uderza do głowy. W Anglii już zwalniają informatyków i zatrudniają w Polsce tańszych Polaków. Czas pokaże jak w Indiach się informatyka rozkręci czy będziecie tak filozofować. Na dzień dzisiejszy są firmy w Polsce zagraniczne informatyczne zatrudniające po 4000 osób. Łatwo filozofować szczególnie, że biorą do tego zawodu każdego idiotę po studiach do testowania, który powie co to jest C# itd i dają mu 2 tys zł. Programować jest już w stanie się nauczyć w trakcie pracy jak trochę ma oleju w głowie. W architekturze o takiej firmie nie słyszałem nawet. 200 osób na polski rynek to raczej poważny wyczyn (w tym 100 stażystów pracujących za frajer). Wielkości firm 10 do 20 osób to standard w tym mniej będzie potrzeba biorąc pod uwagę że stosuje się technologie BIM i zaawansowane CAD-y z opcją programowania więc zmniejsza się zapotrzebowanie na tzw kreślarzy. W biurze arch. potrzeba mieć umiejętności takie jak: 1. Bycie prawnikiem- prawo budowlane, KPA, warunki techniczne, rozporządzenia, normy, tworzyc i kompletować umowy i dokumentację formalno prawną 2. Bycie projektantem CAD, dzisiaj to nie wystarcza musi sie umiec BIM i programować, algorytmy itd. Wizki- już lecą na GPU więc to ewolucyjnie umiera. Pozostaje grafika animacja(czyli inny zawód) 3. Umieć pracować ze znerwicowanymi i zakompleksionymi ludźmi z pogranicza budowy, urzędów, branż i inwestorów. Rzadko się trafiaja osoby kulturalne i normalne ale są również :) hihi 4. Umieć się zaprezentować co najmniej jak na prezentacji pogody na jutro w TV :) 5. Mieć artystyczne spojrzenie na świat. Tego się nie da kupić i nauczyć w żadnej szkole. Bardzo potrzebna umiejętność na etapie koncepcji (rysunek, wyobraźnia przestrzenna 3d). Jeśli tego nie jesteś w stanie stworzyć orientacyjnie wcześniej w swojej głowie co będzie w komputerze to tego nie masz. Napisałem jak jest. Mogło być gorzej :) ale miodu nie będzie. Trzymajcie się.

    Architekt , 2016-02-14, 18:53:41
  • odradzam [0]

    Skończyłam studia 16 lat temu. Pierwszą pracę dostałam z tzw pocałowaniem ręki, za niezłą kasę. Po trzech latach biuro starego typu upadło i zostałam zmuszona założyć swoją pracownię, zmuszona, bo pracy nigdzie już nie było. Ceny na rynku są coraz niższe, pracowni coraz więcej, a roboty coraz mniej. Czy naprawdę absolwentom się wydaje, że my właściciele opływamy w złoto, a tych biedaków wyzyskujemy? Otóż nie, po prostu architekci wyrżnęli się na rynku. Wszystkim marzącym o cudownej pracy architekta STANOWCZO ODRADZAM TEN ZAWÓD - pracy nie ma, ogromna odpowiedzialność, PO STUDIACH JESTEŚMY NIEPRZYGOTOWANI DO ZAWODU!!! a pieniądze są strasznie marne. Można się zdrowo przejechać nie mając doświadczenia.

    STARY ARCHITEKT, 2013-12-05, 10:22:54
  • Do "starych" architektów [0]

    To, że prywatne szkolnictwo wyższe oraz chęć zarabiania na pseudo niestacjonarnych studentach spowodowało, że architektów jest tak dużo, jak przysłowiowych psów, to jedno. To, że jest mało inwestycji i złapanie klienta jest mega trudne, to drugie. Najgorsze jest to, że architekci, którzy ukończyli studia 20 i więcej lat temu, załapali się do pracy w normalnych biurach projektowych, tam zdobyli doświadczenie, potem założyli wlasne pracownie, teraz nie wstydzą się zaproponować pracy, często po kilkanaście godzin dziennie, młodym architektom, za darmo. Sami często nie znają nawet AutoCada, a wymagają, aby młodzi znali wszystko, co sie tylko pojawiło. "Starzy" zapomnieli co to początki, bo ich początki były inne. Oni od początku byli inżynierami (takie nadużywanie tytułów było czymś normalnym w tamtych czasach), "młodzi" inżynierami są tylko wtedy, kiedy czegoś nie wiedzą albo popełnią błąd. Wtedy mogą liczyć, że przełożony im powie: " pan, inżynier, i tego nie wie?" "Starzy" uważaja się za artystów, oni czują się mądrzejsi, niż wszystkie programy komputerowe i ludzie je znający. Mam nadzieję, że doczekam momentu, kiedy zauważą, ze nie są panami tego świata i potraktują młodych jak ludzi, a nie tanią siłę roboczą. Ale dopóki na jedno ogłoszenie o pracy wpływać bedzie 866 aplikacji, lepiej nie będzie (przykład pracowni warszawskiej, wcale nie bardzo renomowanej)...

    gabi, 2013-09-07, 09:10:55
  • Pozdrowienia [0]

    Informatycy pozdrawiają bezrobotnych humanistów :)

    IT guy, 2013-08-11, 23:25:26
  • Teraz wszyscy architekci są bezrobotni co setny ma pracę [0]

    Wlatach 70 tych każdy architekt miał pracę dlaczego? bo pesja w biurach byla platna z budzetu panstwa,kierownik pracowni ,biura zatrudnial jak i kogo chciał ,im wiecej miał architektów tym był wazniejszym kierownikiem. Teraz pracownia,biuro musi być samowystarczalne i z 10 architektów został 1 albo i mniej. Tak ze nic tu nie pomoże ,nie ma co studiować architektury bo całe życie sie będzie bez pracy,znajomym będzie sie mówiło ze mam własne biuro.

    Alicja, 2013-07-09, 15:25:20
  • elektronika [0]

    Wydziale elektroniki POZDRAWIAM:)

    damian, 2012-12-14, 18:50:25
  • Czy zawód architekta został uwolniony od regulacji. [0]

    Może tu jest główny problem, ludzie nie mogą tworzyć swoich firm bo państwo trzyma wszystko w łapie.

    Edyward, 2012-12-12, 10:57:03
  • biadolenie [3]

    Nie jest jakąś tajemnicą, że zawód architekt ma to do siebie, że w zawodzie tym jest PRZESYT -weźmy już architekturę PWr, na rok akademicki 2011/2012 przyjęto 210 osób. Niech trochę mniej rocznie kończy ten kierunek studiów. W Polsce zbudowało się już za dużo, deweloperzy nie są w stanie sprzedać tego, co do tej pory wybudowali, chociaż próbują dalej stawiać jakieś osiedla, które i tak nie zostaną sprzedane, więc załóżmy, że tego się nie projektuje. Polacy są narodem, którego generalnie nie stać na to, żeby pójść do pracowni architektonicznej i poprosić o projekt domu i zapłacić wielokrotność tego, co zapłacą za projekt z "masówki", więc katalogu danej firmy za kilkaset złotych. Więc projektów domów też się nie wykonuje. Są konkursy itd. na budowle handlowe, obiekty sportowe i ogólnie nazwijmy je publicznymi. Ale konkurs to nie jest stała pensja, uda się albo i nie. Powiedzmy sobie szczerze -w tym zawodzie szansę mają wybitnie wybitni z wolną i otwartą głową albo Ci, którzy mają np. tatę architekta, który prowadzi swoją znaną firmę i dziecko-student ją przejmie. Albo układy. Problemy te dotyczą także młodych prawników. Od zupełnego zera nie ma szans się zacząć. Trzeba się ciężko napracować na bezpłatnych mnóstwach praktyk, wyjazdach -najlepiej zagranicznych, a i tak nie daje to żadnej gwarancji pracy. Moim zdaniem cały ten manifest jest co najmniej śmieszny. Na pewno niczego nie zmieni, ale w zasadzie można pobawić się w wystawę. Niestety w dzisiejszych czasach podczas wyboru studiów i zawodu musimy kierować się nie tylko tym, co nam się podoba i sprawia radość, ale także rynkiem pracy. Jak w każdej dziedzinie życia -trzeba znaleźć złoty środek. Kwestia tego, czy takowy w ogóle istnieje.

    sucho, 2012-12-10, 15:28:12
FB dlaMaturzysty.pl reklama